Odszkodowanie za grunt pod drogę

Duże polskie miasto rozpoczęło budowę ważnej drogi finansowanej ze środków europejskich. Droga miała przebiegać przez prywatną nieruchomość. Powołany przez Miasto rzeczoznawca wycenił nieruchomość z czterema mieszkaniami na równowartość jednego. Władze miasta zastraszały właścicieli, aby szybko przystąpili do aktu notarialnego. Groziły wywłaszczeniem z jeszcze mniejszym odszkodowaniem.

Rozbici i rozgoryczeni właściciele zwrócili się do mnie o pomoc. Zastanowiła mnie olbrzymia presja psychologiczna Miasta na moich klientów. Uzyskałem datę pewną na zdjęciach rozpoczynanej budowy. Odkryłem, że Miasto dopiero ubiega się o pozwolenie na budowę nie mając tytułu prawnego do nieruchomości moich klientów na cele budowlane. Władze Miasta złożyły fałszywe oświadczenie w tej sprawie przy ubieganiu się o pozwolenie na budowę. Jednocześnie Miasto dopuściło się samowoli budowlanej. Miałem urzędników w garści.

Podbudowałem psychicznie klientów. Na negocjacje stawiliśmy się jak równy z równym. Gdy do urzędników dotarło, że wiemy o przestępstwie, negocjacje potoczyły się jak z płatka. Notabl z Miasta przyznał, że z tą ich wyceną to coś jednak jest nie tak. Uciszył nawet swojego urzędnika, który przebąkiwał że wicie rozumicie wycena to wycena.

Nie wdawaliśmy się w szczegóły. Moi klienci dostali kilkukrotnie (!) większe odszkodowanie niż określone w wycenie oraz komunalny lokal zamienny w najlepszej dzielnicy Miasta z możliwością preferencyjnego wykupu. Oczywiście mając solidne odszkodowanie klienci nie mieli problemu z wykupem lokalu zamiennego za ułamek wartości rynkowej.

Anonimowość w internecie zwiększa poczucie braku odpowiedzialności za wypowiedzi. Na tej stronie wyłączyłem komentowanie. Preferuję bezpośrednie dyskusje w realnym świecie :-)