Niebezpieczne mity o gazie łupkowym z Ameryki

W marcu 2014 napisałem artykuł pod prąd opinii polityków i większości mediów o czekającej Polskę mannie dzięki amerykańskiemu gazowi łupkowemu. Kilka miesięcy po artykule media zaczęły informować o kryzysie w sektorze wydobywczym w Stanach Zjednoczonych oraz o wycofywaniu się z Polski koncernów poszukujących gazu łupkowego. Artykuł opublikował portal NBP obserwatorfinansowy.pl. 

Konflikt ukraińsko-rosyjski skłania do pytania skąd wziąć gaz ziemny w przypadku gdyby nastąpiło odcięcie jego dostaw z Rosji na skutek eskalacji sankcji Zachodu i możliwych rosyjskich retorsji. Władze USA i Unii Europejskiej widzą rozwiązanie w imporcie gazu z Ameryki, co wymagałoby ograniczenia amerykańskich restrykcji na eksport gazu. Łatwo tu jednak ulec różnym mitom.

Prace nad ograniczeniem amerykańskich restrykcji w eksporcie gazu ze Stanów zostały już faktycznie podjęte. Kraje wyszehradzkie wystąpiły już z politycznym apelem w tej sprawie. Idea ta oparta na mitach. Jeżeli Rosja faktycznie wstrzymałaby dostawy, import gazu ze Stanów nie pozwoli na uniknięcie szoku zewnętrznego i kryzysu gazowego nie tylko w Polsce, ale  i Europie. Dlatego w naszym interesie leży znalezienie źródeł nowego gazu, nie tylko leżących po drugiej stronie kuli ziemskiej, ale trochę bliżej Polski.

Mit 1: Gazowy blitzkrieg Amerykanów

Dzięki gazowi z łupków w 2009 r. Stany Zjednoczone, po wyprzedzeniu Rosji, zostały światowym liderem w produkcji gazu ziemnego.

Grafika DG
Grafika DG

W rzeczywistości rywalizacja o miano światowego numer 1 w wydobyciu gazu ma dłuższą historię. Stany Zjednoczone przeskoczyły Rosję już w latach 1997-1998 i 2000-2001, gdy wydobycie gazu łupkowego było śladowe. Sięgnięcie po laur pierwszeństwa nastąpiło w czasie kryzysów (azjatycki, rosyjski, pęknięcie bańki dot-comów oraz Wielka Recesja), gdy produkcja w Rosji załamywała się.

Rozpoczęcie eksploatacji gazu łupkowego pomogło osiągnąć obecny sukces, ale uzyskany wynik to efekt całego przemysłu gazowego. W 2012 r. w Stanach wydobycie gazu łupkowego sięgnęło 40 proc. zużycia gazu. Większość zużywanego gazu nadal pochodzi ze złóż konwencjonalnych.

Mit 2: Stany Zjednoczone mają nadmiar gazu

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej w dyskusji o odblokowaniu eksportu gazu ze Stanów Zjednoczonych zdumiał się: „Niedostatek gazu w USA???? Jest nadmiar”.

Nie jest to niestety prawda. Stany Zjednoczone produkują owszem najwięcej na świecie gazu, ale mają również największą, pochłaniającą energię gospodarkę świata. Ich krajowe źródła od dekad są niewystarczające. USA importują gaz głównie z Kanady (rurociąg) i Trynidadu (skroplony).

Grafika: Jeremy Buckingham/DG
Grafika: Jeremy Buckingham/DG

Od 2008 r. uzależnienie USA od importowanego gazu zmniejsza się. Jeszcze w latach 2005-2007 r. importowano ok. 16 proc. zużycia, a w 2013 r. ok. 5 proc.. Do niezależności energetycznej Ameryki w zakresie gazu ziemnego jeszcze trochę brakuje.

Mit 3: Stany Zjednoczone „zaleją” gazem Europę

Produkcja gazu z łupków jest tak dynamiczna, że wkrótce nie tylko w Stanach będzie nadmiar gazu, ale wpłynie ona na wzrost podaży tego surowca na całym świecie, a zwłaszcza w sojuszniczej Europie.

Grafika DG
Grafika DG

Wzrost wydobycia gazu łupkowego istotnie jest bardzo dynamiczny. Jednak towarzyszy mu spadek wydobycia gazu z odwiertów tradycyjnych. Gaz łupkowy w części zastępuje, a nie uzupełnia gaz wydobywany konwencjonalnie. Szansa na gazową mannę ze Stanów Zjednoczonych zmniejsza się.

Mit 4 Ceny gazu spadają dzięki rewolucji łupkowej

Obfitość gazu łupkowego spowodowała spadek cen dający nowy impuls amerykańskiemu przemysłowi. Ceny gazu dla przemysłu od 2008 r. spadły o 51 proc.

Grafika: pictonym/DG
Grafika: pictonym/DG

Technologia wydobycia gazu łupkowego jest znana od kilkudziesięciu lat. Wydobycie na skalę przemysłową stało się możliwe dopiero, gdy ceny gazu zaczęły rosnąć w dekadzie poprzedzającej Wielką Recesję. Popularność gazu łupkowego to efekt obniżających się stóp procentowych, wzrostu podaży kapitału na rynkach finansowych (głównie z Chin), spekulacji czym się tylko da oraz powszechnej inflacji cen aktywów i instrumentów finansowych. Wysokie rynkowe ceny gazu spowodowały rosnącą opłacalność wydobycia gazu z łupków. Gdy spekulacyjne bańki pękły ceny surowców, w tym gazu, zaczęły spadać.

Ceny gazu dla amerykańskich gospodarstw domowych nie spadły poniżej cen sprzed baniek spekulacyjnych. Po spadku od 2008 r. o 26 proc. w 2013 r. osiągnęły poziom z 2004 r. Tylko ceny dla przemysłu osiągnęły poziom mniej więcej sprzed okresu wielkiej spekulacji (2001 r.), przy czym spadek wyhamował, a w 2013 r. ceny wzrosły. Trudno zatem mówić o jakościowym cenowym przełomie energetycznym w Stanach Zjednoczonych, następuje raczej powrót do normalności.

Mit 5: Ceny gazu łupkowego są niskie

Gaz łupkowy jest tani jak barszcz, ale… Na największym w Stanach Zjednoczonych terminalu gazowym Henry Hub w Luizjanie w 2013 r. gaz kosztował przeciętnie zaledwie 130 dolarów za 1000 m3.

Przemawia to do wyobraźni. Technologia wydobycia gazu łupkowego jest jednak bardziej skomplikowana niż w przypadku gazu tradycyjnego. Oprócz klasycznego pionowego odwiertu, konieczne są odwierty poziome oraz proces szczelinowania hydraulicznego (wtłoczenie pod ziemię wody i chemikaliów kruszących skałę). Gęstość odwiertów musi być większa niż w metodzie konwencjonalnej.

Koszt wydobycia gazu łupkowego musi być więc większy niż porównywalnych (np. pod względem głębokości zalegania) złóż tradycyjnego gazu. Gaz łupkowy może być porównywalny pod względem kosztu wydobycia z gazem konwencjonalnym, gdy warunki wydobycia tego ostatniego będą coraz trudniejsze (wyczerpywanie dogodniejszych złóż).

Cena gazu z Henry Hub jest ceną w miejscu gdzie gaz ten jest wydobywany. Cena ta nie obejmuje kosztu transportu do nabywcy. Tymczasem transport na wielkie odległości zwielokrotnia cenę gazu. Kosztowny jest transport rurociągowy (duże nakłady inwestycyjne) jak i transport gazu skroplonego (koszt skroplenia, przewozu i ponownego zgazowania).

Wnioski dla Polski

Według Urzędu Regulacji Energetyki Polska w 2012 r. zaimportowała 11,3 mld m3 gazu ziemnego. Stanowiło to 73 proc. zużytego gazu (łączne zużycie 15,4 mld m3). W przytłaczającej większości był to gaz rosyjski. Gaz łupkowy ze Stanów Zjednoczonych nie jest panaceum na monopol Rosji w dostawach gazu do Polski. Stany nie posiadają nadwyżek gazu, a koszt amerykańskiego gazu na granicy Polski prawdopodobnie nie będzie niższy (duży koszt transportu oraz wzrost cen na skutek zwiększenia popytu z Europy) niż gazu rosyjskiego.

Gaz z Ameryki nie pozwoli więc uniknąć kryzysu gazowego w przypadku odcięcia przez Rosję dostaw gazu do Europy (np. w wyniku „awarii” rurociągu). Skutki kryzysu mogą być analogiczne jak w czasie kryzysów naftowych (1973, 1979-1982): braki gazu, reglamentacja dostaw, wzrost cen, szok gospodarczy i recesja w Polsce i Unii Europejskiej.

Aby nie zamieniać siekierki na kijek powinniśmy skupić się na własnych złożach gazu łupkowego. W 2011 r. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo szacowało koszt wydobycia gazu łupkowego na 180 dolarów za 1000 m3. W 2013 r. Instytut Studiów Energetycznych oszacował ten koszt już na ok. 270-350 dolarów. W 2013 r. premier Ukrainy określił koszt wydobycia gazu łupkowego na Ukrainie (nasz sąsiad ma większe złoża tego gazu niż Polska) na 120-130 dolarów.

Z uwagi na trudniejsze warunki geologiczne polski gaz łupkowy będzie droższy niż w terminalu w Luizjanie, choć jego cena z uwagi na rozbieżności szacunków (180-350 dolarów) jest trudna do oceny. Niewykluczone, że wokół cen produkcji gazu łupkowego w Polsce toczy się wojna informacyjna.

Szacunki kosztów wydobycia gazu łupkowego w Polsce były niższe niż ustalone do końca 2013 r. ceny gazu rosyjskiego. Na początku 2012 r. płaciliśmy Gazpromowi ok. 526 dolarów za 1000 m3, w 2013 r. ok. 400 dolarów. Jednak w 2014 r. cena gazu z Rosji może spaść do ok. 270 dolarów. Jest to cena mniejsza niż niektóre szacunki kosztu wydobycia gazu łupkowego w Polsce. Prawdopodobnie Rosja postanowiła przyblokować rozwój wydobycia gazu łupkowego w Polsce grając ceną swojego gazu. Zmniejszenie szans na zarobek z naszych kieszeni już ostudziło zainteresowanie polskimi łupkami zachodnich koncernów wydobywczych.

Reasumując – uzupełnienie gazu konwencjonalnego łupkowym nie przyniesie Polsce rewolucji cenowej. Za to z pewnością zwiększymy bezpieczeństwo energetyczne. Dywersyfikacja źródeł gazu w Polsce powinna być grą na wielu fortepianach. Wielość źródeł gazu w Polsce to rozbicie monopolu Rosji i możliwość uzyskiwania niższych cen dzięki zwiększonej konkurencji dostawców. Dlatego warto rozglądać się za jego dodatkowymi źródłami. Trzecim na świecie po Stanach Zjednoczonych i Rosji producentem gazu ziemnego jest Iran. Z Iranu do Polski jest bliżej niż z Półwyspu Jamał (Rosja). Koszt transportu byłby niższy a sam transport mniej ryzykowny (gazociąg Nabucco przez Turcję).

NBP OF licencja

Anonimowość w internecie zwiększa poczucie braku odpowiedzialności za wypowiedzi. Na tej stronie wyłączyłem komentowanie. Preferuję bezpośrednie dyskusje w realnym świecie :-)